Jest piątek, godzina 19:00, co oznacza porę na garść powstających w Jantarze, na Pomorskiej Ziemi Świętej, wskazówek co do żywej czci Bogów. Dzisiaj o Ojcu Bogów, Swarogu i okolicznościach gdy czujemy, że opuściło nas szczęście.
Jak już kiedyś wspominaliśmy, Swarog to Bóg odległy, któremu staramy się nie zawracać głowy codziennymi, przyziemnymi sprawami. Tymczasem zagadnienie wylosowane do tego wpisu, utracone szczęście, zda się sprawą bardzo codzienną, życiową. Jakże wobec tego może nam dopomóc Kowal? Odpowiadamy w podobnym duchu jak poprzednio: skupmy się nie na zanoszeniu doń modłów i obiat, ale na przykładzie, który można od Niego czerpać.
Swarog dał początek Dwóm Braciom, ukuł Słońce, nam dał podwaliny porządku gromadzkiego i narzędzia kowalskie - a potem zda się uszedł w dziedziny niebieskie, ten świat pozostawiając Bogom bardziej rześkim i skorym do czynu. Nie znamy Jego powodów, ale nie wydaje się, żeby Bóg ten miał być w tych okolicznościach nieszczęśliwy.
Co po tym nam - śmiertelnikom z prawdziwymi problemami, potrzebującym prawdziwego, konkretnego powodzenia? Jeśli chcemy zabiegać o nie, spoglądając na Ojca Bogów, zda się że trzeba je wielkim staraniem przygotować, ale potem - zaufać, nie wtrącać się i nie przeszkadzać rozwojowi zdarzeń. Oczywiście: nie jestesmy Jaśniejącymi Bogami w Niebiesiech, ale śmiertelnymi ludźmi, “pchającymi swój wózeczek” tu, na Ziemi, więc całkowite oddalenie się od biegu wydarzeń zda się być w naszym przypadku nieosiągalnym luksusem. Zwłaszcza, że Ojciec Bogów powierzył dalsze gospodarowanie światem nie byle komu, a Dwóm Braciom - i jak wiemy, nawet tutaj rzecz nie przebiegła w całkowitym spokoju. Jednak rada, że nie wszystko musimy robić sami, ani nawet nie wszystko kontrolować, zda się w wielu przypadkach co najmniej rozsądna.
![]() |
"Swarog" autorstwa Olega Ozhiganova |
Jest też jedno z najwspanialszych dzieł bożych, które wyszło z rąk Kowala - Słonejko. Ukuł Je i rzucił na Niebo, dla całego świata i stąd również można czerpać natchnienie: nie zachował swojego dzieła dla siebie, zamkniętego w skarbcu. Podarował całemu światu Ogień Niebieski, darzący światłem i ciepłem. Może i w tym jest coś mądrego - żeby nie chować owoców swojego szczęścia dla siebie, lecz pozwolić im służyć każdemu, bezwarunkowo.
Jest jeszcze jedna strona tych spraw, wynikła z odejścia Ojca Bogów w odległe dziedziny niebieskie: On zasadniczo nie zajmuje się ziemskimi rzeczami, a jedynie boskimi, niebiańskimi. Wie czym jest, zajął sobie stosowne miejsce w porządku rzeczy, pełni swoją rolę, jej się trzyma. Myślę, że jeżeli w czymkolwiek - to w tym właśnie tkwi najlepsza wskazówka do tego, by zadbać o swoje szczęście.