Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

2025-04-04

Po co nam tylu Bogów – Przodkowie, a miłość w rodzinie

Dzisiaj pora na wpis o Przodkach i zwracaniu się do nich. Podobnie jak w zeszłym rozdaniu, tym razem wylosowany przy nich temat to uczucia, miłość. Poprzednio skupiliśmy się na szukaniu rady Praszczurów starając się o serce ukochanej osoby, dziś podejdziemy od nieco innej strony: kiedy zabiegasz o spojenie uczuciem swojej już istniejącej rodziny. Ocieplić więź z babcią, która nie do końca rozumie Twoje pomysły, na powrót zbliżyć się z kuzynką, od której dzieli Cię coraz większa przepaść, czy nawet z własnym dzieckiem.

Najpierw kubeł zimnej wody. Między bajki można włożyć opowieści o sielankowej prasłowiańskiej rodzinie, gdzie wszyscy byli wcieleniem zrozumienia i empatii, a cała społeczność – odzwierciedleniem doskonałego ładu. Oczywiście, nie ma powodu przeinaczać w drugą stronę, jednak wielu ludzi ma dziwną skłonność do romantyzacji Przodków i projektowania na nich swoich wyobrażeń o doskonałym stanie ludzkości – z relacjami rodzinnymi łącznie i na czele. Nie będziemy teraz wnikać w takie szczegóły jak raczej patriarchalny charakter słowiańskich rodzin czy wcale niezła pozycja kobiet, bo nie o tym jest ten wpis. Skupimy się na tym, co tych ludzi spajało i trzymało razem.

Dzisiaj człowiek jest w stanie – w zasadzie dowolnie długo – funkcjonować całkowicie samotnie. Weźmy skrajny przykład: osobę bez nikogo, pracującą całkowicie zdalnie, której żywność dowożą kurierzy na rowerach. Jest w stanie, dopóki organizm się nie podda, w ogóle nie wychodzić poza swoje cztery ściany. Jednostek takich nie ma pewnie jakoś szczególnie dużo, jednak chyba po raz pierwszy w dziejach jest to droga osiągalna dla (niemal) każdego. „Wystarczy” wybrać odpowiedni zawód, z nikim się nie związać i zerwać wszystkie więzi z rodziną biologiczną. Tymczasem w dotychczasowych dziejąc „żyć” równało się zasadniczo „żyć wśród ludzi”, gdzie większość tych ludzi to własna rodzina. I wbrew pozorom nie była to specyfika jedynie społeczności wiejskich, dla których źródłem niezbędnych do przeżycia dóbr jest rodzinne gospodarstwo, uprawiane przez jeden ród „z dziada pradziada”. Po prostu u nich rzecz widać wyraźniej, niż u ludności miejskiej. Ta miała zda się nieco większe możliwości, jak byśmy to dziś określili, „mobilności społecznej”. A jednak i tam nie do przecenienia było przekazywanie zawodu z ojca na syna czy dziedziczenie rodzinnego interesu. Na dobre i złe: rodzina trzymała się razem.

Wróćmy więc do tematu poszukiwania mądrości Przodków kiedy chcemy relacje rodzinne poprawić. Mimo trzymających ich na kupie konieczności, prawa zwyczajowego i różnych innych zależności – musieli jakoś się ze sobą dogadywać i znajdować sposób na życie razem. Jeśli czujesz, że brak Ci cierpliwości by znosić kolejną porcję kąśliwych uwag dziadka, nie nadążasz za światem swojej córki czy po raz kolejny zdajesz sobie sprawę, że nie możesz porozumieć się swoją siostrą – zwróć się do Przodków. Dzisiejsze przesłanie jest jak najdalsze od cierpiętniczego „znieś wszystko w imię jedności rodziny”. Oczywiście, trzeba coś z siebie wykrzesać i wykazać się tym minimum wytrwałości, ale w zdrowy sposób. Natomiast prezentowane przez nas podejście jest przede wszystkim kultyczne i skupione na pokazaniu *dlaczego* konkretni Bogowie i poszczególne duchy – dzisiaj akurat Przodkowie – mogą być rzeczywiście odpowiednimi wspomożycielami w pewnych sprawach. W tym przypadku chodzi o doświadczenie, które Przodkowie zgromadzili za życia, i którego mogą nam udzielić.

2025-01-17

Po co nam tylu Bogów - Rod i Rodzanice, a bezpieczny dom

Jest piątek, godzina 19:00, co oznacza porę na garść powstających w Jantarze, na Pomorskiej Ziemi Świętej, wskazówek co do żywej czci Bogów. Dzisiaj o Rodzie i Rodzanicach, przy zapewnianiu bezpieczeństwa swojemu domowi.

Na wstępie przypomnijmy, że Rod i Rodzanice to Bóstwa czczone w Jantarze niemal od początku istnienia grupy, chociaż bez własnego święta. Naznaczają przeznaczenie nam, śmiertelnym ludziom, kreśląc w ten sposób drogi przewidziane dla Doli. Co więcej, choć “nie mamy na to kwitów” (źródeł), wielu z nas uważa Roda za tożsamego w jakiś sposób z Czasem.

Dzisiejszy temat to zapewnienie bezpieczeństwa swojemu domowi, gdzie “dom” można rozumieć zarówno jako budynek, jak i jako rodzinę, ród - zwłaszcza wspólnie zamieszkującą. Jedną podstawowych potrzeb ludzkiej głowy i serduszka, jest przeświadczenie o bezpieczeństwie i trwałości tychże. Mimo względnego zabezpieczenia przez cywilizację od klęsk żywiołowych, pewne zagrożenia zawsze istnieją; choćby z mojego balkonu widzę codziennie kilka wozów straży pożarnej gnających w miasto, a w Polsce mamy jednak obszary nawiedzane przez powodzie. I żyjemy (przynajmniej w tej chwili) w czasach na tyle spokojnych, że nie rozważamy (w większości) jako realnej groźby zbrojnego napadu na nasze domy, jednak wciąż borykamy się z trudnościami i kłopotami, które mogą wbijać się klinem między domowników.

Zofia Świat, "Wiejskie klimaty" - znalezione w Google.

Co do Roda i Rodzanic - większość Ich zaangażowania w nasze życie zda się odbywać tuż po narodzinach, kiedy postanawiają o czekającym człeka przeznaczeniu. Jeżeli postanowili coś wówczas, trudno raczej oczekiwać żeby to mieli odwrócić. Po co więc się do Nich zwracać? To bardziej mój osobisty pogląd, jednak lubię postrzegać los i przeznaczenie jako sieć kluczowych wyborów: ścieżki przewidziane dla nas przez Bóstwa są skończone, ale to którą z nich ostatecznie pójdziemy - zależy od tego co zrobimy w pewnych konkretnych sytuacjach. Czy jednak ugryziesz się w ostatniej chwili w język i rzucisz żonie o jedną kąśliwą uwagę za dużo? Czy podejmiesz trud i mimo łagodnej zimy - spuścisz wodę z rur przed zimowym wyjazdem? Jak zachowasz się wobec nowego sąsiada? Te i inne, z pozoru drobne rzeczy, mogą mieć potem większe znaczenie niż skłonni bylibyśmy się z początku spodziewać. I to tutaj leży największa pomoc jakiej moim zdaniem moglibyśmy oczekiwać od Roda i Rodzanic: by obdarzyli nas natchnieniem, dzięki któremu dokonamy wyborów “dobrych”, wiodących nas ku dobremu losowi.

Sprawą otwartą zda się natomiast pozostawać przeznaczenie dzieci, którym wszak Bogowie wyznaczają los dopiero po narodzinach. I tu jak najbardziej można do Rodzanic zwrócić się z prośbą o wyznaczenie im losu dobrego, korzystnego - tak zresztą od dawien dawna robili nasi Przodkowie, co poświadczone jest na całej chyba Słowiańszczyźnie.

2024-12-13

Po co nam tylu Bogów - Rod i Rodzanice, a szczęśliwe urodzenie dziecka

Niemal od początku swego istnienia Jantar oddaje cześć Rodowi i Rodzanicom - oddaje niezbyt często, ponieważ nie mają własnego święta, a jedynie podczas głównych świąt słonecznych. Były u nas kiedyś auspicja, czy by nie obchodzić święta Roda w styczniu, ale nie przeszło.

Jakby nie było, Bóstwa te wzywamy razem, jako zawiadujące tą samą sferą rzeczywistości - przeznaczeniem, możliwością, losem. Mieszkańcy niebieskiej siedziby, wyznaczają drogi, którymi chadza ludzka Dola. Jak przekazuje tradycja Przodków w trzy dni po narodzeniu dziecka, u jego kołyski stają trzy Narecznice czy Sudiczki, jak również zwano Rodzanice.

"W kołysce", Jean Monet (1867)

Zda się więc rzeczywiście trafnie wylosował się temat do omówienia, kiedy przedmiotem troski jest szczęśliwe urodzenie dziecka. Zważmy tu, że ani nie ma przesłanek, ani my nie twierdzimy, jakoby Rod czy Rodzanice byli szczególnie odpowiedzialni za kwestię konkretnie porodu. Zdecydowanie natomiast można owo “szczęśliwe urodzenie” traktować jako skutkujące szczęśliwym losem noworodka. Tradycja wprost przekazuje pozostawianie wówczas na noc drobnych monet, ciastek, wódki czy innego podarku, mającego obłaskawić Panie Przeznaczenia. Oczywiście, zdarzało się, że zabiegi takie pozostawały bez skutku i kolejne dzieci z pewnej rodziny “nie trzymały się” tego świata. Ufny w swoje siły lud uznawał to wówczas za winę zawziętych na ten ród Rodzanic i próbował Je oszukać - np. na tę trzecią noc wynosząc niemowlę do chaty sąsiadów czy sprzedając je na niby. Sami wątpimy w możliwość tak naiwnego oszukania Bogiń, sam lud chyba zresztą też, skoro takie opowieści często domyka pojawienie się w ostatniej chwili spełniającej swoją rolę - kreślącej przeznaczenie na czole dziecka - Bogini. Najlepiej więc w odnośnej sytuacji, pozostawić po prostu dla Nich dary: na ołtarzyku czy najlepiej na stoliku, który w onej trzeciej nocy od narodzin będzie w pobliżu kołyski i liczyć na Ich przychylność.

Z drugiej strony, czasem traktujemy owoce swoich starań jak swoje “dzieci”. Da się czasem słyszeć jak ludzie mówią o dokonaniach swoich czy swoich bliskich “ta firma / projekt / wydarzenie to jej/jego dziecko”. Jeśli rzeczywiście wkładamy w coś tak dużo serca i wysiłku, że gotowiśmy traktować to w ten sposób, to widocznie wplecione było w nasze przeznaczenie. Zda się warto wówczas zanieść prośbę do Bóstw Losu i Możliwości, żeby się to dobrze i szczęśliwie spełniło.