Dzisiaj pora na wpis o Przodkach i zwracaniu się do nich. Podobnie jak w zeszłym rozdaniu, tym razem wylosowany przy nich temat to uczucia, miłość. Poprzednio skupiliśmy się na szukaniu rady Praszczurów starając się o serce ukochanej osoby, dziś podejdziemy od nieco innej strony: kiedy zabiegasz o spojenie uczuciem swojej już istniejącej rodziny. Ocieplić więź z babcią, która nie do końca rozumie Twoje pomysły, na powrót zbliżyć się z kuzynką, od której dzieli Cię coraz większa przepaść, czy nawet z własnym dzieckiem.
Najpierw kubeł zimnej wody. Między bajki można włożyć opowieści o sielankowej prasłowiańskiej rodzinie, gdzie wszyscy byli wcieleniem zrozumienia i empatii, a cała społeczność – odzwierciedleniem doskonałego ładu. Oczywiście, nie ma powodu przeinaczać w drugą stronę, jednak wielu ludzi ma dziwną skłonność do romantyzacji Przodków i projektowania na nich swoich wyobrażeń o doskonałym stanie ludzkości – z relacjami rodzinnymi łącznie i na czele. Nie będziemy teraz wnikać w takie szczegóły jak raczej patriarchalny charakter słowiańskich rodzin czy wcale niezła pozycja kobiet, bo nie o tym jest ten wpis. Skupimy się na tym, co tych ludzi spajało i trzymało razem.
Dzisiaj człowiek jest w stanie – w zasadzie dowolnie długo – funkcjonować całkowicie samotnie. Weźmy skrajny przykład: osobę bez nikogo, pracującą całkowicie zdalnie, której żywność dowożą kurierzy na rowerach. Jest w stanie, dopóki organizm się nie podda, w ogóle nie wychodzić poza swoje cztery ściany. Jednostek takich nie ma pewnie jakoś szczególnie dużo, jednak chyba po raz pierwszy w dziejach jest to droga osiągalna dla (niemal) każdego. „Wystarczy” wybrać odpowiedni zawód, z nikim się nie związać i zerwać wszystkie więzi z rodziną biologiczną. Tymczasem w dotychczasowych dziejąc „żyć” równało się zasadniczo „żyć wśród ludzi”, gdzie większość tych ludzi to własna rodzina. I wbrew pozorom nie była to specyfika jedynie społeczności wiejskich, dla których źródłem niezbędnych do przeżycia dóbr jest rodzinne gospodarstwo, uprawiane przez jeden ród „z dziada pradziada”. Po prostu u nich rzecz widać wyraźniej, niż u ludności miejskiej. Ta miała zda się nieco większe możliwości, jak byśmy to dziś określili, „mobilności społecznej”. A jednak i tam nie do przecenienia było przekazywanie zawodu z ojca na syna czy dziedziczenie rodzinnego interesu. Na dobre i złe: rodzina trzymała się razem.
Wróćmy więc do tematu poszukiwania mądrości Przodków kiedy chcemy relacje rodzinne poprawić. Mimo trzymających ich na kupie konieczności, prawa zwyczajowego i różnych innych zależności – musieli jakoś się ze sobą dogadywać i znajdować sposób na życie razem. Jeśli czujesz, że brak Ci cierpliwości by znosić kolejną porcję kąśliwych uwag dziadka, nie nadążasz za światem swojej córki czy po raz kolejny zdajesz sobie sprawę, że nie możesz porozumieć się swoją siostrą – zwróć się do Przodków. Dzisiejsze przesłanie jest jak najdalsze od cierpiętniczego „znieś wszystko w imię jedności rodziny”. Oczywiście, trzeba coś z siebie wykrzesać i wykazać się tym minimum wytrwałości, ale w zdrowy sposób. Natomiast prezentowane przez nas podejście jest przede wszystkim kultyczne i skupione na pokazaniu *dlaczego* konkretni Bogowie i poszczególne duchy – dzisiaj akurat Przodkowie – mogą być rzeczywiście odpowiednimi wspomożycielami w pewnych sprawach. W tym przypadku chodzi o doświadczenie, które Przodkowie zgromadzili za życia, i którego mogą nam udzielić.