Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

2024-07-02

Prywatne praktyki duchowe

Dotarły do nas słuchy, że wielu z Was chciałoby praktykować duchowość na co dzień a nie tylko od święta, ale nie bardzo wiecie, jak się za to zabrać. Rozpuściliśmy więc wici wśród naszych chramian i sympatyków, aby podzielili się z nami swoimi prywatnymi praktykami duchowymi. W tym wpisie przybliżymy Wam różne sposoby prowadzenia kultu prywatnego, takie jak modlitwy, medytacje przy domowym ołtarzyku, rytuały związane z ogniem, zachowania na łonie Przyrody i wiele innych. Oprócz tego jak zwykle polecamy Waszej uwadze [ ten wpis ]

Rytuały codzienne

Wielu naszych chramian zaczyna dzień od powitania Słonejka, a kończy przez powitanie Księżyca. Do tego dochodzą codzienne modlitwy, medytacje i składanie ofiar na domowym ołtarzyku. 

Michał pisze: "Na wieczór składam małą ofiarę przez Ogień za pomocą pęsety, dziękując za dzień lub składając intencję. Praktykuję wieczorną medytację jako formę modlitwy do Bogów. Palę też w moździerzu zioła, aby dym ułatwiał mi medytację i oczyszczam dom z negatywnej energii". Klaudia również wykorzystuje medytację jako modlitwę: "Z najbardziej regularnych rzeczy to medytuję przy akompaniamencie ziołowych kadzideł. To taki odpowiednik codziennej modlitwy".

Paulina napisała: "Codziennie rano witam się ze Słońcem, modlę się do Doli i Słoneczka o dobry dzień. Wieczorem modlę się do wszystkich znanych mi Bogów, jeżeli proszę o coś konkretnego lub dziękuję - w zależności jaki Bóg opiekuje się daną sprawą, to składam Mu ofiarę w formie jakiegoś napoju/jedzenia".

Z kolei Natalia prawie codziennie rozwija swoją duchowość na łonie Przyrody: "Jak rano chodzę na spacery do naszego lasu, to mam takie swoje jedno miejsce gdzie zrobiłam wieżę z kamieni i tam składam ofiary duchom miejsca lub Bogom - przynoszę coś co lubię, np. mleczny napój Miller Milch, jakieś słodkie pieczywo, płatki owsiane, mleko w proszku. Ofiarę leję/sypię na wieżę z kamieni."

A jeszcze inni nasi chramianie, Agnieszka i Piotr, podtrzymują na domowym ołtarzyku ogień przez 12 godzin dziennie.

Ten piękny ołtarzyk należy do naszej chramianki Pauliny :)

Rytuały sytuacyjne i celowe

A cóż to takiego? Otóż są to wszelkie "czynności" duchowe wykonywane od czasu do czasu, gdy sprzyja ku temu sytuacja (np. podczas pełni, nowiu, burzy, wizyty w miejscu mocy) lub gdy mamy określony cel - chcemy podziękować Bogom za coś lub poprosić o pomoc w trudnych sprawach.

Niektórzy z naszych chramian składają Chorsowi ofiary podczas pełni, inni zaś w trakcie nowiu. A pewna nasza parafianka obchodzi obydwie te fazy księżyca: "w Pełnię zrzucam, co niepotrzebne, w Nów skupiam się na tym, co chciałabym żeby kwitło".

A taki piękny Księżyc ustrzelił nasz chramianin Samuel :)

Sytuacją może też być... cała pora ciemna! Agnieszka pisze: "W porze ciemnej podczas morsowania zawsze zdaję relację z całego tygodnia Morskiemu Bogu, dziękuję za wszystkie dobre rzeczy, jakie mnie spotkały i proszę o zdrowie i pomyślność dla bliskich. Kiedyś głównie prosiłam o różne rzeczy dla siebie, ale wówczas Morze dużo częściej było wzburzone i wręcz wypluwało mnie na brzeg - wyglądało to na reakcję 'A paszła won z tymi swoimi głupimi intencjami!' - więc teraz głównie dziękuję. Na pierwszym i ostatnim morsowaniu składam też ofiarę do Morza z prośbą i z podziękowaniem za pomyślny sezon". 

Leila również jest entuzjastką pory ciemnej: "Zauważyłam, że najbardziej praktykuję późnym latem, jesienią i zimą, a od przedwiośnia do lata jest mi trudniej. W tym cyklu chcę szukać równowagi i docenić również jasną porę."

Dla wielu osób ważnym elementem rytuałów celowych jest zapalenie świecy. Klaudia pisze: "Jeśli chodzi o ofiary "celowe" to najczęściej tworzę od podstaw (z wosku i barwników) świecę z dodatkiem ziół, kwiatów i olejków eterycznych. Czasem może z jakichś drobnych minerałów. Następnie jest stopniowo spalana, a ja przy niej czuwam (medytuję)". 

Anna również medytuje przy świecy: "Przed sytuacjami wymagającymi mojego zaangażowania wyciszam się i odpalam świecę. Witam Gościa W Czerwonym Płaszczu, dziękuję za przybycie. Skupiam się na płomyku - na tym jaki jest, czy stabilny, czy łatwo mi było zaprosić, jak zaproszenie zostało przyjęte. To mi daje również wgląd w siebie. Jeśli ogień gaśnie albo przychodzi z trudnością, porozumiewam się ze sobą - czy bardzo mi zależy na sprawie, i będę krzesać aż padnę czy to jest ok, że może nie wyjść. Gasząc dziękuję za obecność żywiołu lub sygnalizuję otaczającym mnie ludziom "ta świeca ma się wypalić do ostatniego milimetra knota". 

Monika traktuje zapalenie świecy jako formę zaproszenia: "Są wieczory kiedy zapalę świeczkę, ale raczej na zasadzie zaproszenia Bogów do siebie, żeby ze mną podziergali, pobyli kiedy spędzam czas z rodziną czy przyjaciółmi". 

A jeszcze inni nasi chramianie palili gromnicę podczas ulewnego deszczu w intencji "proszę nie zalać znowu naszego sufitu w kuchni!" - ale nareszcie się wyprowadzili i teraz pewnie kto inny pali gromnicę pod tym samym sufitem...

Całkiem niedawno opublikowaliśmy [ tekst ] o powinności dziękowania Bogom za wysłuchiwanie i spełnianie naszych (nie oszukujmy się - przeważnie przyziemnych) próśb. Nie wspomnieliśmy jednak o tym, jak praktykowanie wdzięczności wpływa na człowieka. Otóż istnieje wiele prac naukowych opisujących dobroczynny wpływ wyrażania wdzięczności na gospodarkę hormonalną u człowieka! Praktykowanie wdzięczności reguluje produkcję kortyzolu (tj. hormonu stresu) jednocześnie obniżając poczucie stresu i lęku. Regularne wyrażanie wdzięczności pobudza też produkcję tzw. hormonów szczęścia - dopaminy i serotoniny. Tak więc zamiast dreptać w miejsca mocy tylko "po prośbie", skupcie się w swoich praktykach celowych również na wyrażaniu wdzięczności.

Nasza chramianka Dominika woli właśnie wyrażać wdzięczność: "Nie używam „formułek” do modlitw, raczej po prostu mówię swoimi słowami co mam do powiedzenia, raczej staram się modlić z wdzięcznością niż z prośbami. Wydaje mi się że większość problemów jest ludzkich i ludzie muszą sobie z nimi poradzić. Bogom zwykle dziękuję za udany dzień, jakieś miłe rzeczy w ciągu dnia, za moją małą rodzinkę i takie „codzienne” sprawy. Jak już się zdarzy że chcę o coś poprosić, to zapalam gromnicę i chwilkę się skupiam na intencji tego co bym chciała, np. za zdrowie mamy". Klaudia pisze: "miejsca mocy odwiedzam raczej w wariancie dziękczynnym", Natalia również zeznaje: "zazwyczaj o nic nie proszę, dla mnie to forma podziękowania".

Praktyki duchowe na łonie Przyrody

Prócz prawienia, "że animizm", zajmujemy się wieloma innymi, pożytecznymi rzeczami - np. duchami Przyrody, na teren której wkraczamy. Ale najpierw uwaga techniczna: są ludzie o dobrych serduszkach, chętni widzieć Przyrodę jako całkowicie łagodną i pozbawioną przemocy, a Słowian jako miłujące naturę "elfy Europy". Serio, zdarzają się czasem. W sensie ludzie o tak wyidealizowanym spojrzeniu, nie elfy (te po prostu są - w Skandynawii). Nie chcemy Was tu zanudzać truizmami o zwierzętach drapieżnych do których człowiek także się zalicza, czy przywoływaniem relacji etnologów o prowadzonej przez Słowian gospodarce rabunkowej. Także spełniwszy sprostowanie "debambinizacyjne" zapraszamy do relacji jak można uczcić gospodarzy odwiedzanych przez nas miejsc.

Wielu naszych chramian składa ofiary duchom przy wejściu do lasu, składa też ofiary świętym kamieniom i drzewom, a przed noclegiem w lesie - układa się z Leszym w formie podarków z jedzenia. Klaudia pisze: "Co do składania ofiar w miejscach zielonych, takich jak lasy to przeważnie mam ze sobą orzechy albo nasiona. Ale nie zawsze składam przed wejściem do lasu, często po prostu w trakcie spaceru."

W drodze do lasu...

Michał dodatkowo sprząta odwiedzane miejsca: "jak idę do lasu, to zawsze zabieram śmieci idiotów którzy je zostawiają, aby duchy lasów i Bogowie mieli czyściej u siebie plus w tym pustym miejscu zostawiam ziarno na ofiarę."

Monika wykorzystuje spacery na łonie Przyrody do wyrażania wdzięczności i do modlitw: "Jednak staram się dziękować Bogom na każdym kroku za to kogo i co mam i dbam o to najlepiej jak potrafię. O dzieci, o męża, o rodziców i przyjaciół. Ale też chociażby podczas podlewania kwiatów, przycinania ich, dbania o siewki, które potem zasadzę na działce. Na każdym spacerze czuję sprawczość Bogów wokół i dziękuję im za nawet najprostsze rzeczy. Modlę się chodząc po górach i lasach."

Jeżeli chodzi o praktyki związane z Przyrodą, to Dominika rozbiła bank! "Wchodząc do lasu/na szlak zawsze wypowiadam słowa sława duchom tej ziemi, ponawiam te słowa w miejscach które mnie jakoś zainspirują np. przy ładnym drzewie, głazie lub po prostu jak czuję. Zwracam uwagę na zwierzęta które spotykam i zawsze je witam słowami "sława". W lesie witam się z Leszym 🙂 i mówię mu, że piękny ma las pod opieką. Na każdym spacerze wybieram jakieś drzewo lub głaz do którego się przytulam. Często mówię do roślin że są piękne i pięknie rosną 😃 Woda jest dla mnie bardzo ważna i jeżeli są do tego warunki zawsze staram się zanurzyć chociaż dłoń, mówię coś w stylu „sława duchom tej rzeki, jeziora” itp. Czasem wychodzę na spacery specjalnie po to żeby złożyć ofiarę duchom, przeważnie biorę jakieś nasiona i rozsypuje pod drzewami ze słowami „sława duchom przyrody”. Witam się ze słońcem rano i z księżycem wieczorem. Witam się ze wszystkimi ptakami które odwiedzają mój balkon 🙂 Gadam do roślin domowych też, mówię im że ładnie rosną." 

Za to Leili należy się nagroda za najbardziej poetycki opis: "Wróciłam własnie ze spaceru po łące z Orionem. Miło było wspólnie witać dzień. Mam tam swoją Przyjaciółkę Wierzbę, którą witam serdecznie przynosząc jakiś dar dla niej i Opiekunów Drzew oraz Duchów Łąki. Dziś była to woda. Zmówiłam modlitwę i ruszyliśmy w okryte rosą trawy i zioła. [...] W lesie składam dary, poszukuję jedności i wsparcia poprzez modlitwę i wypuszczam Duszę w tan." 

Tworzenie sztuki sakralnej

Myśląc o indywidualnych praktykach duchowych, niewiele osób zakwalifikowałoby do nich tworzenie sztuki "sakralnej". A przecież jest to doskonała okazja do medytacji, rozmowy z Bogami, do zainspirowania innych ludzi i popularyzacji naszej wiary! 

Piotr pisze: "Jedyne co mogę zaproponować to popularyzacja rzeźbiarstwa wśród pogan, chodzi oczywiście o rzeźby posagów naszych Bogów najlepiej wielkogabarytowe, tak żeby trzeba było angażować kilku ludzi do wspólnej pracy. Wspólna praca przy projekcie płynącym z serca jest najlepszą formą modlitwy i zostawia po niej namacalny ślad, który może być inspiracją, refleksją dla ludzi, którzy natkną się na nasze rzeźby wotywne. Będzie to też i chyba to jest w tym najważniejsze zwrócenie tej ziemi jej prawowitym Bogom."

Arcydzieło Piotra Mordzona gdzieś w kwidzyńskich lasach.

Z kolei Agnieszka wyszywa haftem krzyżykowym obrazy formatu A4 i A3 z symbolami Bogów, a ostatnio też chętniej z niedźwiedziem Welesowym. Każdy taki obraz to tygodnie pracy, podczas której można medytować, modlić się lub nucić nasze obrzędowe pieśni.

Agnieszka zarzeka się, że umie też wyszywać coś innego niż niedźwiedzie.

Iwona jest multidyscyplinarna - napisała własną modlitwę do Chorsa i stworzyła Swarożycę z setek cekinów.

Arcydzieła Iwony :)

Dominika od czasu do czasu przed danym świętem łączy sztukę z nowoczesną technologią i tworzy tematyczne tapety na telefon. Dominiko - prosimy o więcej!

Tapeta na Święto Plonów...
... i na Święto Peruna :)

A jeszcze pewna rodzina należąca do naszych chramian robi absolutnie piękne skrzyneczki i lampy z symbolami naszej religii, żeby zebrać pieniądze na leczenie syna - Michała. Koniecznie kliknijcie na [ tę grupę ], aby wylicytować prawdziwe cacuszka 😍

Możecie wylicytować takie piękności i jednocześnie pomóc Michałowi :)

Rytuały związane z Ogniem

Jedną z największych świętości jest u nas Ogień. Nie tylko gore podczas obrzędów, ale towarzyszy nam w wielu innych sytuacjach; raczej mało kto ma w domu otwarte palenisko, wciąż jednak zwracamy się przez Swarożyca do pozostałych Bogów i do Przodków, a także dokonujemy różnych oczyszczeń. Poniżej przeczytacie o tym, jak nasi chramianie wykorzystują Ogień w swoich prywatnych praktykach duchowych.

Agnieszka i Piotr podtrzymują w domu na ołtarzyku Ogień przez 12 godzin dziennie, a podczas burzy zapalają świecę poświęconą podczas obrzędu Gromnicy. Michał pisze: "na wieczór składam małą ofiarę przez Ogień za pomocą pęsety, dziękując za dzień lub składając intencję". Zapalona świeca może też pomóc przy medytacji - Klaudia tworzy od podstaw (z wosku i barwników) świecę z dodatkiem ziół, kwiatów i olejków eterycznych, czasem może jakiś drobnych minerałów. Następnie jest stopniowo spalana, a Klaudia przy niej czuwa (medytuje). Miłosława pisze: "(...) podczas świąt zapalam świeczkę przy grafikach Bogów i proszę mych Przodków o pomyślność i opiekę." A jeszcze Leila czasem rano okadza siebie i otoczenie bursztynowym kadzidełkiem.

Mamy nadzieję, że znajdziecie w tych praktykach jakąś inspirację pasującą do Waszego stylu duchowości :)