Och, co to było za święto! Do końca nie było wiadomo, gdzie się odbędzie, chociaż jesteśmy już przyzwyczajeni do świąt ruchomych typu "wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie" ;) Jadąc na Jare Gody prawie wszyscy staliśmy w korkach i ostatecznie przedzieraliśmy się jakimiś dziurawymi wertepami. I mimo tego aż 20 osób przybyło czcić Starych Bogów... i to w dzień powszedni :)
Zacznijmy tę opowieść od zdobycia pozwolenia na rozpalenie ogniska na plaży w Sobieszewie. Moi drodzy, jeżeli zamierzacie się kiedykolwiek ubiegać o takie pozwolenie, dajcie sobie na to co najmniej 2 miesiące. Będziecie bowiem musieli się zmagać z machiną urzędniczą aż dwa razy - w Gdańskim Ośrodku Sportu i w Urzędzie Morskim w Gdyni. W obu miejscach urzędnicy byli do nas bardzo przyjaźnie nastawieni, a i tak pozwolenie otrzymaliśmy na dwie godziny przed obrzędem. Przy czym na trzy godziny przed obrzędem musieliśmy zmienić miejsce o kilka kilometrów ze względu na bliskość rezerwatu Ptasi Raj (koniecznie odwiedźcie!).
Oczekując na stojących w korkach ćwiczyliśmy pieśni - niektóre z nich zebraliśmy we wpisie na temat hukania Wiosny.
Podziwialiśmy też swoje jaja (hehe...) pisanki - tak pokrótce: kurkuma daje kolor żółty, czerwona kapusta niebieski, a łupiny cebuli brązowy.
I jeszcze podjadaliśmy pyszne zielone bułeczki upieczone przez naszego gromadzianina Michała (może da się od niego wyciągnąć przepis?):
Zwykle podczas obrzędu palimy kukłę Marzanny, ale w tym roku po raz pierwszy świętowaliśmy Jare Gody nad wodą, więc wykonaliśmy ją z jak najbardziej naturalnych materiałów i utopiliśmy.
A po obrzędzie siedzieliśmy jeszcze do późna :)
Śledźcie wydarzenia na naszym profilu facebookowym i koniecznie dołączcie do nas na kolejne święta :)
Zanim poczytacie o tym pięknym i, niestety, rzadkim już zwyczaju, koniecznie zerknijcie na nasze wydarzenie na facebóku - już 20. marca (w poniedziałek) będziemy obchodzić Jare Gody :)
Obrzędowość tej pięknej pory roku zaczynała się tradycyjnie już kilka tygodni wcześniej. "Hukanie Wiosny" odbywało się głównie we wschodniej słowiańszczyźnie i polegało na nawoływaniu wiosny - na najwyższych miejscach w okolicy, pagórkach, a nawet na dachach domów krzyczano do Bogów z prośbą o rychłe nadejście wiosny. Oprócz tego korowody kobiet schodziły się w miejsce obrzędów, śpiewając po drodze pieśni.
I właśnie pieśniami chcielibyśmy Was zarzucić w oczekiwaniu na Jare Gody. Być może nie każdy wie, że istnieje całkiem sporo gatunków pieśni wiosennych. Są to, m.in.:
wesnianki - przywołujące wiosnę i śpiewane śpiewokrzykiem już na początku marca,
pieśni marzankowe - śpiewane podczas wynoszenia ze wsi kukły Marzanny, chwalonej jako pięknej i dobrej gospodyni,
pieśni gaikowe - są to pieśni kolędnicze, w których życzono gospodarzom urodzaju,
pieśni Jurajskie - o nich wspomnimy więcej przy okazji Święta Jarowita w kwietniu,
konopielki - śpiewane już bardziej w maju przez kawalerów pod oknami panien na wydaniu.
Naszym śpiewokrzykowym faworytem jest "Wiosna Krasna" w wykonaniu trzech zacnych gospodyń w przepięknych strojach:
Zachęcamy Was do odwiedzenia strony projektu Polyphony, w ramach którego nagrano wiele pięknych Ukraińskich pieśni ludowych.
Innym elementem hukania wiosny było zawieszanie na drzewach figurek ptaków, a w niektórych regionach upieczenie ptaków z ciasta - zwykle były to skowronki lub kaczki. Kładziono je na obrusie bądź kocu i podrzucano je do góry. Miało to spowodować powrót ptaków na wiosnę. Co więcej, w obrzędowości słowiańskiej ptaki są posłańcami między światami, związane są m.in. z przenoszeniem dusz.
Nasz gromadzianin Wszemir wraz z przyjaciółmi przygotował dla Was jedną z niewielu pieśni-wiesnianek w języku polskim :) Nawiązuje ona właśnie do powrotu ptaków z wyraju.
Oj już niedaleczko czerwone jajeczko Oj rano, ranieńko, czerwone jajeczko Dajcie nam doczekać i w rączkach potrzymać Oj rano, ranienko, i w rączkach potrzymać Jak Słoneczko błyśnie to jajeczko tryśnie Oj rano, ranieńko, to jajeczko tryśnie Oj ty skowroneczku, ty ranna ptaszyno Oj rano, ranieńko, ty ranna ptaszyno Czemuś ty z gniazdeczka wyleciał ranieńko Oj rano, ranieńko, wyleciał ranieńko Tam mnie ptaszki bili z gniazdeczka gonili Oj rano, ranieńko, z gniazdeczka gonili Oj ty skowroneńku poranna ptaszeczko Oj rano, ranieńko, poranna ptaszeczko Czegoż ty tak rannie opuszczasz wyraje Oj rano, ranieńko, opuszczasz wyraje Oj nie sam opuszczam, ptaszeczki mnie wiedli Oj rano, ranieńko, ptaszeczki mnie wiedli Krasny skowronejku, poranna ptaszeczko Oj rano, ranieńko, poranna ptaszeczko Czegoż wyśpiewujesz pod zielonym gajem Oj rano, ranieńko, pod zielonym gajem Czy starej sośninie, czy białej kalinie Oj rano, ranieńko, czy białej kalinie Czy z bożego daru, sierocie do żalu Oj rano, ranieńko, sierocie do żalu Na gaje na pole, na sieroco dole Oj rano, ranieńko, na sieroco dole Śpiewajo skowronki, wyrajowe dzwonki. Oj rano, ranieńko, wyrajowe dzwonki.
Dosyć nietypowym motywem pieśni wiosennych jest woda. Na Białorusi podczas hukania Wiosny często śpiewa się „Што й па мору” - pieśń ta opowiada o łabędziach z młodymi płynącymi po morzu. W pewnym momencie rzuca się na nie orzeł i rozgania stado, po którym zostają tylko pióra i puch. Piękna dziewica zbiera pióra i robi z nich poduszkę dla swego ukochanego.
Znaleźliśmy dla Was dość ciekawą, nowoczesną wersję tej pieśni:
Natomiast na terenach Ukrainy i zachodniej Rosji śpiewa się pieśń o tonącej dziewczynie. W pierwszej wersji brat z siostrą przechodzą przez kładkę nad wodą. Bratu udaje się przejść na drugą stronę, siostra jednak wpada do wody i tonie. W drugiej wersji dziewczyna jest porywana przez grupę mężczyzn w wiadomym celu. Dziewczyna wówczas tonie, by ustrzec się przed niechcianym związkiem. Tak czy inaczej - widać tu nawiązania do topienia Marzanny. wstążkami a czasem i pisankami, i obnoszone od domu do domu przez grupę kolędniczą, jako znak przybyłej właśnie wiosny. W pieśniach gaikowych powtarza się często charakterystyczny refren: Nasz gaik zielony, pięknie przystrojony.
I wreszcie - nie moglibyśmy zapomnieć o pieśni "Gaiczek zielony". Pieśni gaikowe to tak naprawdę wiosenne kolędy, w których życzono gospodarzom urodzaju i wszelkiego szczęścia. Gaikiem nazywano iglasty wieniec udekorowany wstążkami lub pisankami, niesiony od domu do domu przez kolędników. W pieśniach gaikowych powtarza się często charakterystyczny refren: Nasz gaik zielony, pięknie przystrojony.
Gaiczek zielony, pięknie przystrojony, W czerwone wstążeczki, prze śliczne dzieweczki!
A ten gaik z lasu idzie, Dziwują się wszyscy ludzie, Idzie po lipowym moście, Przypatrują mu się goście,
Gaiczek zielony...
Już skowronek nam zawitał, Wojtuś-bociek zaklekotał, Jaskółeczki gniazdka sprzęgły, Kurki, gąski się wylęgły!
Gaiczek zielony...
A ta zima ciężka była, Wszystkie ziółka wymroziła, Ale my się tak staramy I te ziółka nazbieramy!
Gaiczek zielony...
I my także się nie lenim, Zasiewamy już nasieniem! Pobłogosław nam, mój Boże, W polu, w gumnie i w oborze!
Gaiczek zielony...
A tak wyglądał nasz Gaiczek kilka Jarych Godów temu:
Koniecznie dołączcie do nas podczas obrzędu Jarych Godów już 20 marca - pohukamy wiosnę i uczcimy Starych Bogów :)